Więcej zieleni w sypialni

zieleń w sypialni

O korzyściach płynących z hodowania roślin w domu napisano już wiele. Ale mimo to wciąż rodzą się pewne wątpliwości. Dotyczy to zwłaszcza tego, czy powinny się znajdować w sypialni. Pojawiają się głosy, że nie jest to wskazane. W innym pomieszczeniach – owszem, ale akurat nie tam, gdzie śpimy, czyli przeważnie spędzamy noce.

Z czego by to miało wynikać? I czy rzeczywiście mamy zrezygnować z naszych zielonych przyjaciół? Niekoniecznie.

Rośliny w nocy też oddychają

Podczas dnia rośliny w procesie fotosyntezy pobiera dwutlenek węgla, by łącząc go z węglowodanami i wodą wyprodukować tlen. Pamiętamy to jeszcze z lekcji biologii. Tymczasem być może zapomnieliśmy już, że gdy zachodzi słońce – rośliny oddychają. I, podobnie jak my, pobierają tlen. Stanowi to w pewnym sensie odwrotność fotosyntezy.

Produkują więc dwutlenek węgla. Jednak w tak małych ilościach nie jest on szkodliwy. Inaczej by było w przypadku tlenku węgla, który nawet w niewielkich dawkach jest śmiertelny.

Niewykluczone, że niektórzy mylą te dwa związki chemiczne…

W każdym razie nawet jeśli wytwarzają CO2, to i tak dużo mniej niż robią to ludzie czy zwierzęta. Z obecności roślin w naszej sypialni zdecydowanie mamy więcej korzyści niż strat. Przez dzień wyprodukują bowiem tyle tlenu, że jego ilość, jaką po zmroku przyswoją, nie gra większej roli.

Może gdybyśmy chcieli urządzić tam mały ogród botaniczny, wtedy nie byłoby to najlepsze rozwiązanie. Ale chyba czegoś takiego nie planujemy. Myślimy raczej o jednym, może dwóch małych kwiatkach.

Rośliny odpowiednie do sypialni

Oczywiście jeśli chcemy trzymać w sypialni rośliny powinniśmy zapewnić im jak najlepsze możliwości rozwoju. Kiedy jest chora, wtedy jej stan nie oddziałuje na nas dobrze. Co zresztą jest zrozumiałe. Kiedy natomiast są zdrowe, nie tylko ozdabiają i dekorują nasz pokój, ale oczyszczają powietrze. Poprawiają więc nasz nastrój, wzmagają kreatywność, redukują stres – a gdy tego potrzebujemy: przynoszą spokój.

Pamiętajmy więc o tym, że w sypialni panują specyficzne warunki. Zwykle jest to pomieszczenie, w którym panuje półmrok, a temperatura nie należy do najwyższych. Dlatego wybierzmy takie okazy, które świetnie się nadają do sypialni.

Oto niektóre z nich:

  • Wężownica – zupełnie nie wiedzieć czemu, nazywana także “językiem teściowej”. Lubi półmrok, czyli nie przepada za światłem, wystarczą jej maleńkie wiązki promieni. Idealna wprost roślina do sypialni. Pochłania dwutlenek węgla także w nocy!
  • Filodendron – także lubi ciemniejsze pomieszczenia. Jeśli dobrze się rozwinie, jak bluszcz oplecie tyczki, stanowiąc prawdziwą ozdobę nie tylko pokoju, ale całego mieszkania!
  • Aloes zwyczajny – drogocenna roślina, wykorzystywana szeroko w przemyśle kosmetycznym. Pochłania szkodliwe substancje chemiczne, wśród nich, m.in. – benzen i formaldehyd. Nie potrzebuje dużo wody. Ale pamiętajmy o zwilżaniu jej listków, aby nie zeschły im końcówki!