Szczeniak sam w domu

Pies, zwłaszcza szczenię, to towarzyskie stworzenie. Nie lubi przebywać samo. Niemniej istnieją takie sytuacje, kiedy nawet najbardziej troskliwy opiekun będzie zmuszony do tego, aby wyjść z domu i pozostawić w nim pieska. Ma to miejsce choćby wtedy, kiedy wybieramy się do pracy. Zastanówmy się więc, co możemy zrobić, aby czas ten był dla naszego szczenięcia możliwie najmniej przykry.

Zbudowanie więzi

Często podkreśla się, jak ważne jest to, aby między psem a człowiekiem wytworzyła się mocna więź oparta na zaufaniu i przyjaźni. Warto nad tym popracować już od samego początku znajomości. Stworzenie, gdy pierwszy raz pojawia się w domu, zwykle jest nieco zdezorientowane, zaniepokojone, a nieraz wręcz przerażone. Dokładamy więc starań, aby się szybko zaadaptowało. Spędzamy z nim dużo czasu, podczas którego piesek poznaje nas, oswaja się z nami, a my uczymy się, jak interpretować jego zachowania. Poza tym pomagamy mu zaznajomić się z domem, jeżeli mamy ogródek, to rownież z nim.

Dopiero, kiedy uda nam się to osiągnąć, możemy na poważnie myśleć o tym, aby na chwilę opuścić pupila..

Podstawowe potrzeby

Nie mniej istotne jest to, aby piesek mógł w pełni realizować swoje podstawowe potrzeby. Należy do nich również oddawanie moczu. O czym już pisaliśmy, szczenię częściej niż dorosły pies musi opróżniać pęcherz (w pierwszych tygodniach życia – co godzinę). Jeśli nie będzie nas z nim  dłużej, więc nie będziemy mogli go wyprowadzić na podwórze, ofiarujmy mu matę do sikania. 

Ponadto pamiętajmy, aby zapewnić mu ciepło oraz pozostawić pod ręką, czy właściwie łapą, miskę ze świeżą wodą. Nieco inaczej to wygląda w przypadku pokarmu. Tutaj powinniśmy zwierzęciu wydzielać porcje regularnie w ciągu doby. W innym razie może jeść więcej, niż rzeczywiście potrzebuje, co niejednokrotnie prowadzi do otyłości.

Bezpieczna izolacja

Przed wyjściem upewnijmy się jeszcze, czy zamknęliśmy okna. Jest to o tyle istotne, że hałasy dochodzące z ulicy mogłyby zakłócić spokój naszego czworonoga.

Godnym rozważenia jest także pewien test. Zanim wyjdziemy “na serio”, wyjdźmy na chwileczkę i sprawdźmy, jak na to reaguje nasz pupil. Może nie jest znów tak źle?