Nietoperz w mieszkaniu

Zdarza się, że w naszym mieszkaniu pojawia się niespodziewany gość. Czasem jest to dawno niewidziany przyjaciel, który akurat spacerował sobie po okolicy. Innym razem może to być stworzenie reprezentujące inny gatunek. Zazwyczaj ma skrzydła, którymi się tutaj dostał. O rozmaitych owadach już pisaliśmy, ptakom poświęcimy zapewne niedługo artykuł, ale tym razem skupmy się na jedynych ssakach zdolnych do lotu. To oczywiście nietoperze.

Z nietoperzem na “ty”

Wokół nietoperzy narosło wiele mitów. Mówi się o nich, że wysysają krew. Dlatego boimy się ich, i nie chcemy, aby nas ukąsiły. Tymczasem nasze rodzime gatunki są dla nas zupełnie niegroźne, zresztą dla innych ssaków także – gdyż u nas nie występują tzw. wampiry. Polskie nietoperze są groźne dla owadów, na przykład muchówek czy innych okazów, w tym także takich, które się nam naprzykrzają.

W każdym razie brak świadomości i niewiedza sprawia, że podczas pierwszego spotkania z nietoperzem odczuwamy lęk i nie wiemy, jak postąpić. Nasuwa się pytanie – tylko, kto jest bardziej przerażony, my czy nieszczęsny “gacek”? Nasze gwałtowne zachowanie może w nim spotęgować niepokój. Dlatego przede wszystkim powinniśmy nie panikować. Ważne, aby nasze niemądre postępowanie nie sprawiło mu bólu i nie wywołało kontuzji, które mogłyby skutkować śmiercią tego dość delikatnego zwierzęcia.

Zapewne znalazł się w mieszkaniu przypadkiem, na przykład goniąc ofiarę wpadł przez otwarte bądź uchylone okno. Z dużym prawdopodobieństwem mamy do czynienia z którymś z mroczków, albo posrebrzanym, albo późnym. To one najczęściej zalatują do mieszkań, gdyż zakładają kolonie w szczelinach budynków.

W pierwszej kolejności zamknijmy drzwi prowadzące do pozostałych pomieszczeń, tak – aby jedyną drogą wyjścia było dla niego to prowadzące na zewnątrz. Usuńmy się ze środka pokoju, być może nietoperz potrzebuje przestrzeni, aby wzbić się do lotu i odlecieć. Jeżeli przysiadł na ścianie, spróbujmy delikatnie strącić go do pudełka. Pod żadnym pozorem nie dotykajmy “gościa” dłońmi, zwłaszcza nagimi. W akcie obrony może nas ugryźć, albo – co gorsza – połamiemy mu delikatne kostki zbyt niezręcznym ruchem.

Jeśli panuje noc, wyjdźmy ze zwierzęciem na dwór i je wypuśćmy. W przypadku, gdy jest jeszcze jasno, odczekajmy kilka godzin, aż nastanie zmrok i dopiero wtedy przywróćmy mu wolność, mówiąc – “żegnaj, nietoperzu”.