Odgłosy kuny na strychu

Spokój domu zakłócają nieraz odgłosy dochodzące ze strychu. Słychać wówczas, że coś się szybko porusza, czasem przewraca przedmioty. Czyżby to były duchy, a w naszym przytulnym domostwie zaczynało straszyć? Niewykluczone, choć skłanialibyśmy się ku innej, nieco bardziej racjonalnej możliwości.

Nieproszony gość

Najpierw słyszysz niepokojące dźwięki. Zastanawiasz się, co jest ich źródłem, czyżby jakieś zwierzę? Dobiegają one ze strychu. W końcu zdobywasz się na odwagę i idziesz sprawdzić, co się dzieje. Wtedy natrafiasz na kolejne tropy. Widzisz odchody oraz resztki upolowanej zwierzyny, jakie pozostawiło po sobie jakieś stworzenie. Kiedy widzisz, że niektóre rzeczy zostały przegryzione, nabierasz pewności – na strychu rezyduje kuna. A być może gości u nas cała rodzina tych ładnych choć dość uciążliwych gości. To prawdopodobnie kuna domowa, która od leśnego odpowiednika różni się białą a nie żółtą plamą na piersi. To mały, choć bardzo bezwzględny i skuteczny drapieżnik. Żywi się przeważnie drobnymi zwierzątkami. Na strych prawdopodobnie przyciągnęło go ciepło.

Nie dość, że hałasuje – jak nie mieszka sam, wówczas kłóci się ze swoją rodziną – to brudzi i niszczy. Instynkt nakłania kunę do tego, by przegryzała kable, a także wgryzała się w konstrukcję poddasza, w tym również warstwę ocieplenia. Mogą wtedy powstać tzw. mostki, przez które ucieka z obiektu ciepło.

Czy można temu zaradzić? Odstrasza się kuny zapachami, których nie lubią, a także nagranymi odgłosami borsuków, przed którymi uciekają. Poza tym używa się żywołapek. Umieszcza się w nich przynętę – na przykład kurze jajo – a łakome stworzenie wchodzi do niej i zostaje uwięziony. Istotne jest, by nie zrobić mu krzywdy. Kuny są bowiem pod ochroną, poza tym nie wolno przysparzać zwierzętom cierpień. Dlatego także podczas przywracania kunie wolności, na przykład w lesie, trzeba dołożyć starań, by się nie stresowała.